|
|
Tabela końcowa - sezon 2005/06
| Lp | Nazwa drużyny | M | Pkt | Zw | Re | Po | G+ | G- |
| 1. | KSZO II Polvat | 22 | 57 | 19 | 0 | 3 | 116 | 12 |
| 2. | Zryw Zbigniewice | 22 | 47 | 14 | 5 | 3 | 44 | 29 |
| 3. | Stal Kunów | 22 | 40 | 12 | 4 | 6 | 32 | 25 |
| 4. | GKS Iwaniska | 22 | 36 | 10 | 6 | 6 | 41 | 29 |
| 5. | Sokół Jachimowice | 22 | 35 | 9 | 8 | 5 | 36 | 31 |
6. | Klimontowianka K. | 22 | 34 | 10 | 4 | 8 | 31 | 30 |
| 7. | KS Tarłów | 22 | 30 | 7 | 9 | 6 | 39 | 34 |
| 8. | Kamienna Brody | 22 | 28 | 8 | 4 | 10 | 35 | 40 |
| 9. | GKS Łoniów | 22 | 25 | 7 | 4 | 11 | 28 | 43 |
| 10. | Piast Osiek | 22 | 14 | 4 | 2 | 16 | 21 | 52 |
11. | Huragan Wilczyce | 22 | 12 | 3 | 3 | 16 | 25 | 76 |
12. | Cukrownik Włostów | 22 | 12 | 3 | 3 | 16 | 19 | 68 |
awans - KSZO II Ostrowiec Sw.
baraż o wejscie do V ligi - Zryw Zbigniewice
Najlepsi strzelcy ligi:
14 - Frańczak (KSZO II)
14 - Łasicki (Tarłów)
13 - Wojtal (KSZO II)
11 - Wójcik ( KSZO II)
10 - Drach ( Łoniów),Rosiński ( KSZO II)
9 - Kowalski (Stal), Książka (Piast), Kurek (Kamienna), Wozniak (KSZO II)
8 - Hamer (Huragan), Rosiak (Stal), Podsiadło ( Klimontowianka)
7 - Lipiec (Sokół), Gawryś (Klimontowianka), Pacholczak (Zryw), Stefańczyk (KSZO II), Witek (Cukrownik)
6 - Skwara (KSZO II), Surdy (Tarłów)
Recenzje:
18 czerwca 2006 r.
Stal Kunów - Klimontowianka Klimontów 2:0 (1:0)
1:0 Kamil Krze¶niak 30 min.
2:0 Kamil Haraźny 80 min.
Stal: Damian Adamczyk - Robert Harazny, Sebastian Kończak, Piotr Siudak, Daniel W±sik - Michał Zemsta ( 21 min. Kamil Krze¶niak), Sławomir G±dek, Kamil Haraźny, Krzysztof Rosiak - Artur Kołbuc, Damian Kowalski
Klimontowianka : Brzyszcz-Psiuch,Jońca,W.Gawrys,Krawczyk-Szmuc,G.Gawrys,Rowiński,Gugała-Podsiadło,Krakowiak
W zaległym spotkaniu, które pierwotnie miało odbyć się 22 kwietnia, Stal podejmowała słabo spisuj±c± się w rundzie wiosennej Klimontowiankę Klimontów. Mimo tego już od pierwszych minut było wiadomo, że drużyna ta będzie wymagaj±cym rywalem. Od pierwszych minut to właśnie goscie osi±gnęli przewagę przeprowadzaj±c kilka groźnych akcji. Po jednej z nich doskonał± interwencj± popisał się Adamczyk, który z trudem wybił zmierzaj±c± w okienko piłkę. W następnych minutach gra wyrównała się i również Stal zagroziła bramce gosci. Najpierw dobrym strzałem po ograniu jednego z obrońców popisał się Kowalski, zmuszaj±c tym samym do sporego wysiłku bramkarza przyjezdnych. Kilka chwil później Rosiak pięknie uderzył tuż nad murem, jednak i tym razem na posterunku był bramkarz Klimontowa. W 30 min. meczu Stal objęła prowadzenie, kiedy to dosrodkowanie W±sika wykorzystał Krzesniak, wprowadzony pare minut wczesniej junior. Po zdobyciu gola tempo gry siadło, i kibice nic ciekawego w tej częsci gry już nie zobaczyli. Po zmianie stron poziom gry nie był zbyt wysoki, na co wpływ miały upalne warunki. Obie jedenastki popełniały błędy, a ich gra nie kleiła się. Stal zadowolona z rezultatu oddała inicjatywę gościom, co mogło skończyć się utrat± bramki, jednak na szczęscie drużynie z Klimontowa wyraźnie brakowało skutecznej gry pod bramk± rywala. W 60 min. to Stal mogła podwyższyć prowadzenie, kiedy Kowalski mijaj±c kilku obrońców wypracował sobie dogodną sytuację do strzału, jednak Brzyszcz końcówkami palców wybił piłkę na rzut rożny. W 80 min. miała miejsce decydująca o wyniku meczu akcja. W srodku pola Artur Kołbuc odebrał piłkę rywalowi i wypatrzył nieobstawionego Kamila Haraznego , który przebiegł około 30 metrów i w sytuacji sam na sam pewnym uderzeniem pokonał bramkarza gosci. Stal pewna zwycięstwa dopusciła do groźnej sytuacji, po której napastnik z Klimontowa z bliskiej odległości trafił jedynie w słupek. Wynik meczu nie uległ już zmianie, dzięki czemu piłkarze i kibice mogli być zadowoleni ze zdobycia 3 punktów na zakończenie sezonu.
15 czerwca 2006 r.
KSZO II Polvat Ostrowiec Św. - Stal Kunów 3:0 (2:0)
1:0 Woropajew 13 (k)
2:0 Ćwik 16
3:0 Woropajew 74
KSZO II Polvat: Mazurek - Wiąk, Mazur, Woropajew, Chorab - Krusiński, Sado, Dryka, Wojtal - Ćwik (80 Rosiński), Frańczak
Stal Kunów: Adamczyk - R. Haraźny, Piłat, Siudak, D. Wąsik, Kołbuc, Kończak (67 Gądek), K. Haraźny, Rosiak (67 Łapa), Bąk (83 Zemsta), Kowalski (87 B. Wąsik)
Żółte kartki: Chorab, Krusiński
Widzów: ok. 300
W przedostatnim meczu w tym sezonie Stal Kunów na wyjeździe w derbowym pojedynku spotkała się z pewnym awansu liderem rozrywek – KSZO II Polvat Ostrowiec Świętokrzyski. Skazana na porażkę drużyna Stali zaprezentowała się z dobrej strony, potwierdzając swoją dobrą dyspozycję w bieżącym sezonie. Już na początku meczu Kunowianie przeprowadzili dobre akcje ofensywne. W pierwszej sytuacji niebezpieczeństwo zażegnali obrońcy KSZO nie dopuszczając do strzału, a w drugiej niegrożne uderzenie Damiana Kowalskiego wyłapał Mazurek. Niestety niedługi czas po tym drużynę z Kunowa spotkały dwa ciosy, które podcięły zawodnikom skrzydła. W 13 min. Marek Piłat faulując w polu karnym przerwał akcję Krusińskiego i arbiter słusznie podyktował rzut karny. Jedenastkę wykorzystał Woropajew, wyprowadzając tym samym gospodarzy na prowadzenie. Parę chwil później było już 2-0. Jeden z pomocników KSZO dokładnym podaniem uruchomił Ćwika, który nie pomylił się w sytuacji sam na sam z Adamczykiem. Gospodarze mieli jeszcze kilka sytuacji do podwyższenia rezultatu, jednak dobrze dysponowany Adamczyk bronił pewnie, a po jednej z akcji piłka trafiła w poprzeczkę. Również goście mieli swoje szanse na zdobycie gole, jednak nie zdołali pokonać Mazurka. Dobrą okazje miał Kończak, który z około 11 metrów strzelił nad poprzeczką. Groźnym elementem były rzuty wolne, których nie brakowało w obrębie pola karnego. Po jednym z takich rzutów wolnych wykonywanych przez Rosiaka dobrą interwencją popisał się Mazurek, a raz drużynę KSZO uratowal słupek. Po zmianie stron obraz gry nie zmienił się. Ambitnie grający Kunowianie próbowali nawiązać równorzędną walkę z wyżej notowaną jedenastką z Ostrowca. W upalnych warunkach jakie panowały podczas meczu Stal wraz z upływem czasu nieco opadała z sił, co było widoczne głównie w środku pola. Ostrowczanie przeprowadzili kilka groźnych akcji, jednak bądź obrońcy, bądź bramkarz zdołali zapobiec utracie gola. Mimo przewagi gospodarzy, również Stal mogła pokusić się o bramkę kontaktową. Czasami brakowało jednak dokładnego dogrania lub celnego i silnego strzału na bramkę Mazurka. W 74 min. Po rzucie rożnym i nieporozumieniu między bramkarzem a obrońcą Woropajew ustalił wynik spotkania. W końcówce Stal wykonywała kilka rzutów rożnych w odstępie kilku sekund, a po jednym z dośrodkowań niepilnowany w polu karnym Wąsik uderzył z woleja, jednak piłka odbita od któregoś z obrońców ponownie opuściła plac gry. Pomimo, że to KSZO było drużyną lepszą i pewnie pokonało Stal, z pesrpektywy drużyny skazanej na porażkę należy cieszyć się z postawy piłkarzy. Szkoda tylko, że nie udało się strzelić honorowego gola, gdyż były ku temu okazje i należał się on za ambitną postawę.
10 czerwca 2006 r.
Stal Kunów – KS Tarłów 3 – 3 (2-2)
0:1 11’ T. W±sik
0:2 22’ T. W±sik
1:2 30’ Sławomir G±dek (karny)
2:2 43’ Kamil Harazny
2:3 65’ Łasicki
3:3 69’ Damian Kowalski
Stal: Damian Adamczyk – Robert Haraźny, Sebastian Kończak, Piotr Siudak, Daniel W±sik – Artur Kołbuc, Kamil Haraźny, Sławomir Gądek, Krzysztof Rosiak (Michał Zemsta) – Damian Kowalski, Grzegorz Bąk (Stanisław Łapa)
Mecz z KS Tarłów zapowiadał się niezwykle ciężko, ponieważ drużyna ta wygrała trzy poprzednie spotkania. Od pierwszych minut potwierdziło się, że goście będą walczyć o zwycięstwo. Początek spotkania, choć wyrównany, był bowiem fatalny w skutkach dla naszych piłkarzy. Po jednym z prostopadłych piłek obrońcy założyli pułapkę ofsajdową, jednak ku zdziwieniu zawodników Stali oraz kibiców sędzia boczny nie podniósł chorągiewki, co wykorzystał napastnik z Tałowa otwierając tym samym wynik spotkania. Niedługi czas po tym goście prowadzili już 2:0. Piłkę wrzuconą w pole karne głową próbował wybić Daniel Wąsik, jednak został brutalnie zaatakowany przez napastnika gości. Wąsik uderzony w głowę upadł na murawę, jednak sędzia nie dopatrzył się przewinienia... Tarłowianie natomiast w tym czasie wykończyli całą akcje strzałem, który dał im podwyższenie rezultatu. W końcu przeciwnika najlepiej dobić kiedy leży...Sytuacja ta wpłynęła mobilizująco na gospodarzy, którzy rzucili się do odrabiania strat. Od tej pory Stal prowadziła grę, a goście ograniczyli się jedynie do kontrataków, które i tak rozbijane były dość wcześnie. Na efekty nie trzeba było długo czekać, bo po szarży Kowalskiego w polu karnym jeden z obrońców sfaulował go, a sędzia podyktował jedenastkę. Do jej wykonania podszedł Grzegorz Bąk, jednak ku radości przyjezdnych piłka przeleciała tuż obok słupka. Nawet takie zdarzenie nie podłamało Kunowian, i chwilę później zdobyli bramkę kontaktową. Tego dnia obrońcy z Tarłowa nie przebierali w środkach i ostro atakowali napastników z Kunowa, czego efektem był drugi rzut karny w tym meczu. Tym razem do piłki podszedł kapitan Stali, Sławomir Gądek, i silnym strzałem zdobył bramkę kontaktową. W tej części groźnie z rzutu wolnego uderzał jeszcze Rosiak, a ataki Bąka, Kowalskiego i Kołbuca wprowadzały wiele nerwowości w szeregach obronnych Tarłowian. Po jednaj z akcji obrońcy wybili piłkę na rzut rożny, po którym Stal zdobyła wyrównującą bramkę. Jej autorem był Kamil Haraźny, który strzałem głową wykorzystał doskonałą wrzutkę Krzysztofa Rosiaka. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie, należy jednak pochwalić drużynę z Kunowa za odrobienie dwubramkowej straty. Po zmianie stron gra była dość wyrównana, z lekką przewagą Stali, szczególnie w końcówce. Niestety jednak ponownie to Tarłów wyszedł na prowadzenie, wyprowadzając skuteczną kontrę. Po dograniu prostopadłej piłki jeden z napastników w sytuacji sam na sam pokonał Adamczyka, i znowu trzeba było odrabiać stratę. Udało się to za sprawą najlepszego strzelca Stali, Damiana Kowalskiego, który po minięciu obrońcy strzałem przy słupku strzelił swoją 10-tą bramkę w sezonie. Obie drużyny nie zamierzały poprzestać na takim wyniku i próbowały przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Nie udało się to, choć sytuacji nie brakowało po obu stronach. W samej końcówce gospodarze osiągnęli lekką przewagę, lecz i to nie pomogło. Niedługo przed ostatnim gwizdkiem po faulu jeden z przyjezdnych dostał żółta kartkę, jednak nie potrafił pogodzić się z decyzją sędziego i po dyskusji arbiter bez wahania pokazał mu czerwoną kartkę. Mecz zakończył się remisem 3-3, a taki wynik zapewnił Stali trzecie miejsce w tabeli. Emocji nie brakowało, więc licznie zgromadzeni kibice dopingujący Kunowian nie mogli narzekać na swoich piłkarzy. Po ostatnim gwizdku sędziego podziękowali im za włożony wysiłek i ambitną grę.
Do końca rozgrywek Stali pozostało do rozegrania dwa mecze. W najbliższy czwartek w Ostrowcu Świętokrzyskim zmierzymy się z liderem rozgrywek – KSZO II Polvat, a w niedzielę na własnym boisku na zakończenie sezonu odbędzie się zaległy mecz z Klimontowianką Klimontów
4 czerwca 2006 r.
GKS Łoniów – Stal Kunów 0 - 1 (0-1)
0:1 Kowalski 8 min.
Stal : Damian Adamczyk – Piotr Styczeń ( Konrad Ronduda), Piotr Siudak, Robert Haraźny, Daniel Wąsik – Artur Kołbuc, Sławomir Gądek, Kamil Haraźny, Krzysztof Rosiak ( Kamil Krześniak) – Grzegorz Bąk (Damian Stachuczy), Damian Kowalski
Już od pierwszych minut mecz ułożył się po myśli drużyny z Kunowa. Już w pierwszej akcji meczu wynik mógł otworzyć Daniel Wąsik, jednak piłka po jego uderzeniu głową wylądowała na poprzeczce. Chwilę poźniej już nic nie uchroniło gospodarzy od utraty gola. Rzut wolny wykonywał Rosiak, a po jego silnym uderzeniu bramkarz odbił piłkę przed siebie, co bez namysłu wykorzystał Damian Kowalski umieszczając piłkę w siatce. Początek spotkania bezapelacyjnie należał do Stali, jednak nie udało się tego udokumentować drugim golem. Okazję do tego miał Kowalski, jednak nie wykorzystał dogodnej sytuacji. Po 30 minutach dobrej gry Stal jakby lekko opadła z sił, gdyż gospodarze częściej niż przedtem przedostawali się w obręb pola karnego Stali. Mimo tego nie udało im się stworzyć sytuacji strzeleckich. Wpływ na to miała ulewa która przeszła nad Łoniowem. Warunki panujące na boisku utrudniały normalne prowadzenie gry, a na takiej murawie nieco lepiej prezentowała się drużyna gości, która w końcówce ponownie przejęła inicjatywę. Mimo usilnych starań wynik do przerwy nie uległ jednak zmianie.W drugiej połowie Stal ponownie osiągnęła lekką przewagę, czego dowodem były stwarzane okazje bramkowe. Kowalski aż trzykrotnie wychodził sam na sam z bramkarzem gospodarzy, jednak nie potrafił znaleźć na niego sposobu. W podobnej sytuacji znalazł się Bąk, ale również nie zdobył gola. Groźne tego dnia w wykonaniu Stali były stałe fragmenty gry. Dwukrotnie głową Kamil Haraźny próbował zaskoczyć bramkarza GKS-u, jednak dobrze dysponowany golkiper nie dał się zaskoczyć. Z rzutów wolnych uderzali także Rosiak oraz Wąsik, ale ich strzały przeszły tuż obok słupka. Bardzo dobre spotkanie rozegrał Artur Kołbuc, który brylował na prawej flance. W końcówce meczu na boisku pojawili się dwaj młodzi zawodnicy, którzy debiutowali w drużynie Stali. Jak się okazało był to debit udany, gdyż Stal ostatecznie wygrała 1-0 i 3 punkty zdobyte w meczu wyjazdowym cieszą zarówno zawodników, jak i trenera Jałochę.
Do końca sezonu pozostały do rozegrania trzy spotkania. Za tydzień na własnym boisku Stal podejmować będzie KS Tarłów, który wygrał 3 mecze z rzędu. Należy zatem spodziewać się trudnegoi zaciętego meczu. W czwartek natomiast w meczu wyjazdowym Stal spotka się z niekwestionowanym liderem rozgrywek – KSZO II Polvat Ostrowiec Św. Ten mecz odbędzie się na głównej płycie stadionu przy ul. Świętokrzyskiej w Ostrowcu. Dwa dni później, w sobotę na zakończenie rozgrywek w zaległym meczu Stal u siebie zagra z Klimontowianką Klimontów. Na wszystkie mecze serdecznie zapraszamy kibiców kunowskiej jedenastki i zachęcamy do głośnego dopingu.
27 maja 2006 r.
Stal Kunów – Zryw Zbigniewice 0 – 1 (0-0)
Stal: Damian Adamczyk – Robert Haraźny, Marek Piłat, Piotr Siudak, Daniel Wąsik – Dominik Kwiatek (46’ Michał Zemsta), Kamil Haraźny, Sławomir Gądek, Krzysztof Rosiak – Artur Kołbuc, Damian Kowalski
W tym najciekawiej zapowiadającym się meczu kolejki obie drużyny walczyły o zwycięstwo, niestety jednak ostatecznie to Zryw dopisał sobie 3 punkty. Mimo ambitnej gry i kilku sytuacji bramkowych Kunowianie nie zdołali pokonać wicelidera, który umocnił się na swojej pozycji. Przed pierwszym gwizdkiem sędziego wszyscy zgromadzeni na stadionie kibice wraz z piłkarzami minutą ciszy uczcili pamięć zmarłego przed kilkoma dniami Kazimierza Górskiego. Później zaczęły się już emocje typowo sportowe, zarówno na boisku jak i na trybunach. Od pierwszych minut wiadomo było, że będzie to mecz walki, a o wyniku może zdecydować jeden błąd. Obie drużyny najwięcej zagrożenia stwarzały z rzutów wolnych i rożnych, których było dość dużo. Dwukrotnie szanse na uderzenie miał Krzysztof Rosiak, jednak bramkarz Zrywu był na posterunku. Wcześniej groźną akcję przeprowadzili goście, kiedy to bardzo dobrym strzałem w okienko popisał się jeden z napastników. Na szczęście na posterunku był Adamczyk który popisał się skuteczną interwencją. W odpowiedzi Kunowianie przeprowadzili składną akcję, po której sam na sam z bramkarzem znalazł się Kowalski, jednak uderzył nad poprzeczką. Chwilę później szansę do zdobycia gola miał Kołbuc , który wykorzystał niepewną postawę obrońców i bramkarza, ale jeden z zawodników Zrywu wybił zmierzającą do bramki piłkę. Do przerwy wynik pozostał bezbramkowy, a po zmianie stron obraz gry nie zmienił się. Decydujący o wyniku spotkania okazał się rzut wolny z narożnika pola karnego, po którym padła bramka. Bardzo dobre dośrodkowanie wykorzystał jeden z zawodników ze Zbigniewic i strzałem głową nie dał szans Adamczykowi. Po stracie gola Stal próbowała wyrównać, ale niestety piłkarze nie wykorzystali stworzonych przez siebie sytuacji. Najbliżej szczęścia był Rosiak, który mocnym strzałem trafił w słupek. Piłkarze Zrywu nie bronili wyniku, i grali dalej otwartą piłkę. Dzięki temu Stal wyprowadziła groźną kontrę, po której Zemsta miał dobrą okazję, której nie udało się wykorzystać. Mimo dużej chęci gry i woli walki niestety nie udało się wyrównać. Piłkarze włożyli dużo sił w to spotkanie, co docenili licznie zgromadzeni kibice. Dopingowali drużynę przez pełne 90 minut, nawet kiedy ta straciła bramkę, za co należy się pochwała.
21 maja 2006 r.
Huragan Wilczyce – Stal Kunów 2 - 6 ( 1-0)
1:0 Wójtowicz 10’
1:1 Kowalski 52’
1:2 Kowalski 65’
1:3 Kowalski 69’
1:4 Kołbuc 73’
1:5 Rosiak 76’
1:6 Kowalski 83’
2:6 Wójtowicz 85’
Stal: Adamczyk (46’ Wojciechowski) – Robert Haraźny, Sebastian Kończak (12’ Michał Zemsta), Piotr Siudak, Daniel Wąsik – Artur Kołbuc, Kamil Haraźny, Sławomir Gądek, Krzysztof Rosiak ( 76’ Piotr Styczeń) – Grzegorz Bąk ( 80’ Bartosz Wąsik), Damian Kowalski.
Mecz z Huraganem z powodu remontu boiska w Wilczycach odbył się w Dwikozach. Dzięki licznej grupie kibiców piłkarze Stali mogli czuć się jak na własnym obiekcie, tym bardziej że fani przez całe spotkanie prowadzili głośny doping. Mimo tego już w pierwszych minutach na Kunowian spadł zimny prysznic w postaci straconej bramki. W 10 min. po dokładnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego jeden z zawodników strzałem głową pokonał bezradnego w tej sytuacji Adamczyka. Tak szybko stracona bramka była wynikiem słabej koncentracji zawodników, jednak Ci w ostatnim czasie pokazują że potrafią grać do końca. Nie inaczej było tym razem, choć pierwsza połowa nie przyniosła zmiany rezultatu. Stal prowadziła grę na połowie rywala, jednak liczne akcje nie przynosiły wyrównującej bramki. Dobrą okazję do zdobycia gola miał Rosiak, jednak jego strzał był zbyt wysoki. Również Bąk po dośrodkowaniu z prawej strony mógł pokusić się o gola, lecz nieczysto trafił w piłkę. Okazję do zdobycia gola miał także obrońca Wąsik, którego silny strzał z dystansu na rzut rożny sparował bramkarz z Wilczyc. Kunowianie ambitne próbowali dąrzyć do wyrównania, mimo tego na przerwę schodzili z jednobramkową stratą. Po zmianie stron obraz gry nie zmienił się. Od początkowych minut Stal przejęła inicjatywę. Wynikiem tego była szybko zdobyta bramka przez Kowalaskiego, który w 52 min. po podaniu Bąka nie miał problemów z pokonaniem bramkarza rywali. Kunowianie poszli za ciosem i parę minut później było już 2-1, a na listę strzelców ponownie wpisał się Kowalski. Piłkarze z Wilczyc mieli swoją okazję by wyrównać, ale Gądek uratował swój zespół wybijając piłkę z linii bramkowej. Chwilę później swojego trzeciego gola w tym meczu zdobył Kowalski. Tym razem po indywidualnej akcji wymanewrował obrońców Huraganu i strzałem z lewej nogi nie dał szans bramkarzowi. W tym momencie wiadomo było, że goście kroczą pewnie po kolejne zwycięstwo w tym sezonie. Dopingowani przez kibiców nie zamierzali jednak oddać pola gry rywalom i idąc za ciosem zdobyli kolejne bramki. Na 4-1 w 73 minucie strzałem w krótki róg popisał się Kołbuc, a chwilę później Rosiak z dystansu pokonał bramkarza gospodarzy. Będący w fantastycznej formie strzeleckiej Kowalski nie poprzestał na trzech bramkach, i jeszcze raz wpisał się na listę strzelców, kiedy to po strzale Bąka dobił odbitą od poprzeczki piłkę. W końcówce meczu gracze Huraganu przeprowadzili akcję po której padł gol, choć sytuacja była wątpliwa z powodu pułapki ofsajdowej. Wynik w 85 minucie ustalił Wójtowicz, który zdobył także gola otwierającego rezultat spotkania. Wynik meczu odzwierciedla w pełni przebieg spotkania, a przy odrobinie szczęścia już do przerwy zwycięstwo powinno być po stronie Stali. Najważniejsze, ze drużyna pewnie zdobyła 3 punkty i nie straciła kontaktu z wiceliderem ze Zbigniewic, z którym to spotka się w najbliższej kolejce.
Wszystkim obecnym na meczu kibicom serdecznie dziękujemy za doping przez pełne 90 minut. Oby tak dalej.
13 maja 2006 r.
Stal Kunów – Cukrownik Wlostów 2 – 1 (0-1)
1:0 15’
1:1 Damian Kowalski 70’
1:2 Kamil Haraźny 80’
Stal: Damian Adamczyk - Robert Haraźny, Marek Piłat, Michał Zemsta, Daniel Wąsik – Artur Kołbuc, Kamil Haraźy, Sławomir Gądek, Krzysztof Rosiak – Grzegorz Bąk, Damian Kowalski (Bartosz Wąsik)
Mimo, że w pierwszej połowie nic nie zapowiadało korzystnego rezultatu, w meczu z Włostowem Stal odniosła trzecie z rzędu zwycięstwo w lidze. Piłkarze z Kunowa dostosowali się stylem gry do przedostatniego w tabeli Cukrownika. Gra obu drużyn była chaotyczna, co nie mogło przynieść wielu emocji licznie zgromadzonym kibicom. Mimo, tego po fatalnym błędzie Adamczyka, piłkarze z Włostowa zdołali wyjść na prowadzenie. Bramkarz Stali źle obliczył lot piłki, a ta odbijając się przed nim przelobowała go i wpadła do siatki. Piłkarze podłamani tym faktem nie potrafili przeprowadzić składnych akcji i poważnie nie zagrozili bramce rywala. Na drugą połowę drużyna zmotywowana przez trenera Jałochę wyszła na boisko z dużą ambicją i wolą walki. Od pierwszych minut gra toczyła się na połowie rywala, który ograniczył się do wyprowadzania kontrataków. Z tak ustawionym przeciwnikiem ciężko było dojść do sytuacji strzeleckich, szczególnie że obrońcy byli dobrze dysponowani. W 70 minucie w końcu udało się wyrównać. Najpierw Bąk uderzał na bramkę i do odbitej od poprzeczki piłki dobiegł Kowalski i głową skierował ją do siatki. Doskonałą sytuację na strzelenie drugiego gola miał Kołbuc, który po podaniu Bąka znalazł się sam w obrębie pola karnego, jednak jego strzał przeleciał tuż obok słupka. Również Cukrownik miał świetną okazję, kiedy to zmierzająca do bramki piłkę w ostatniej chwili główką wybił Daniel Wąsik. W 80 min. Kunowianie przeprowadzili decydującą akcję. Do niepewnie wybitej przez obrońców piłki dobiegł Wąsik i dobrze dośrodkował wprost na głowę Kamila Haraźnego, który strzałem przy słupku ustalił wynik spotkania. W końcówce potężnym lecz minimalnie niecelnym uderzeniem popisał się jeszcze Rosiak, ale wynik nie uległ już zmianie. Pomimo słabej gry drużyny, kolejny raz kibice mieli sporo emocji. Przez cały mecz dopingowali zawodników, a Ci ostatecznie dali powody do radości. Najwierniejsi sympatycy podziękowali piłkarzom za włożony wysiłek i wywalczone 3 punkty.
6maja 2006 r.
Stal Kunów – Kamienna Brody 2 – 0 (2-0)
1:0 Grzegorz Bąk 10’
2:0 Damian Kowalski 20’
Stal: Damian Adamczyk – Robert Haraźny, Marek Piłat, Michał Zemsta (Piotr Styczeń), Daniel Wąsik - Artur Kołbuc (Sławomir Gądek), Kamil Haraźny, Sebastian Kończak, Krzysztof Rosiak( Damian Stachuczy)- Damian Kowalski, Grzegorz Bąk.
Derbowy pojedynek z Kamienną Brody zapowiadał się niezwykle emocjonująco. Na trybunach w Kunowie zasiadła liczna grupa kibiców nie tylko z Kunowa, ale także z Brodów. Obie grupy starały się dopingować swoje drużyny, jednak to gospodarze mieli powody do radości. Początek meczu był dość senny i chaotyczny w wykonaniu obu drużyn. Kunowianie wykorzystali to już w 10 minucie stosując presing na połowie rywala. Sebastian Kończak przechwycił piłkę wyprowadzaną przez nieporadnych obrońców i dośrodkował ją w pole karne, gdzie odnalazł się Grzezgorz Bąk strzelając pierwszą bramkę. Niedługi czas później za sprawą Kowalskiego było już 2:0. W 20 min. dostał on doskonałe podanie od Rosiaka i uprzedził golkipera Kamiennej lobując go strzałem głową. Stal mogła podwyższyć rezultat, jednak uderzenie głową Kamila Haraźnego obronił bramkarz gości. Swoją drugą sytuację w tym meczu mieli również Bąk i Kowalski, jednak nie potrafili bądź czysto trafić w piłkę, bądź uderzyć na tyle mocno, by zdobyć gola. Goście po stracie drugiej bramki jakby przestali wierzyć w zwycięstwo, jednak mimo tego zdołali przeprowadzić kilka groźnych akcji. Najwięcej problemów obrońcom sprawiło dośrodkowanie w pole karne, po którym piłka przeleciawszy przez pole karne trafiła do napastnika z Brodów. Ten jednak zaskoczony nie potrafił wepchnąć piłki z 5 metrów do pustej niemal bramki. Do przerwy Stal prowadziła zatem 2-0. Po zmianie stron Stal prowadząc rozważną grę przyjmowała rywala na swojej części boiska, starając się wyprowadzać ataki i oddalać piłkę od swojej bramki. Jak się okazało była to słuszna taktyka, chociaż parokrotnie gościom udawało się dojść do pozycji strzeleckich. Nie były one jednak na tyle klarowne, aby Adamczyk zmuszony był wyciągać piłkę z siatki. Najgroźniejszą sytuacją wydawał się być strzał z około 11 metrów, po którym piłka przeleciała tuż obok słupka. Stal natomiast miała swoje okazje do podwyższenia rezultatu. Raz nawet piłka po indywidualnej akcji Kowalskiego ugrzęzła w siatce, jednak nie wiedzieć czemu sędzia ku zdumieniu kibiców i zawodników Stali odgwizdał pozycję spaloną. Gra drużyny tego dnia może nie była imponująca, jednak walka i chęć zwycięstwa pozwoliły osiągnąć korzystny rezultat. Należy nadmienić, że w tym meczu aż 6 piłkarzy Stali otrzymało żółte kartki. Ponadto bardzo dobrze spisali się kibice, którzy swoim dopingiem motywowali drużynę do walki i lepszej gry. Szybko strzelone bramki ustawiły dalszy przebieg spotkania i pozwoliły odnieść zasłużone zwycięstwo.
-----------------------------------------------------------------
3 maja 2006 r.
Stal Kunów – GKS Iwaniska 4 – 2 ( 1-1)
1:0 Krzysztof Rosiak
1:1 Zwoliński
2:1 Grzegorz Bąk
2:2
3:2 Damian Kowalski
4:2 Damian Kowalski
Stal : Adrian Wojciechowski – Robert Haraźny, Piotr Siudak( Piotr Styczeń), Sebastian Kończak, DanielWąsik – Sławomir Gądek ( Michał Zemsta), Kamil Haraźny, Artur Kołbuc, Krzysztof Rosiak – Grzegorz Bąk, Damian Kowalski
Bardzo dobre i emocjonujące spotkanie obejrzeli w Kunowie licznie zgromadzeni kibice. Piłkarze Stali zmotywowani do walki po porażce z Piastem już po pierwszym gwizdku osiagnęli nieznaczną przewagę, z której jednak przez dłuższy czas nic groźnego nie wynikało. Goście nie zamierzali się wyłącznie bronić, aczkolwiek ich ataki rozbijane były już na 40 metrze od bramki Wojciechowskiego. Od czasu do czasu próbowali przedostać się pod pole karne najprostszymi sposobami, co nie sprawiało trudności obrońcom. Kiedy wydawało się, że gra obu drużyn nieco się uspokoiła, około 30 min. Robert Haraźny długim podaniem uruchomił na lewej flance Krzysztofa Rosiaka, który wyprzedził obrońcę i strzałem z narożnika pola karnego przy długim słupku otworzył wynik meczu. Po strzeleniu bramki obraz gry nie zmienił się, i sytuacje strzeleckie mieli Kołbuc oraz Kowalski, jednak nie były na tyle groźne aby stworzyć problem bramkarzowi GKS-u. Pod bramką gości dogodną sytuację miał Kowalski, który zwodem minął dwóch obrońców i stanął praktycznie oko w oko z bramkarzem z Iwanisk, jednak jego mocne uderzenie poszybowało tuż nad poprzeczką. Jedną z nielicznych akcji goście wyprowadzili w końcówce pierwszej połowy, kiedy to pomocnik prowadzący pilkę został sfaulowany na 25 metrze przez Sławomira Gądka. Do ustawionej piłki podszedł Zwoliński, i technicznym strzałem pokonał Wojciechowskiego. Chwilę później sędzia odgwizdał koniec pierwszej połowy. Chociaż do szatni gospodarze schodzili podłamani straconą w końcówce bramką, to tym bardziej zmotywowało ich do gry w drugiej części, gdyż limit pecha został wykorzystany w Osieku. Zaangażowanie w grę i wolę walki było widać od początku drugiej części. W 55 min. Stal wykonywała rzut rożny, Rosiak dograł piłkę w pole karne, a Daniel Wąsik uderzyl piłkę głową, jednak strzał był na tyle lekki że obrońca wybił piłkę ponownie na rzut rożny. Ponownie zacentrował Rosiak, ale tym razem jeden z obrońców wybił piłkę, jednak zrobił to na tyle nieporadnie, że ta trafiła do Piotra Stycznia. Styczeń odegrał ją do Wąsika, a ten dostrzegł wbiegającego w pole karne Grzegorza Bąka, który silnym strzałem nie dał szans bramkarzowi. W tym momencie gra się wyrównała, a goście próbowali doprowadzić do wyrównania. Oddali w tym czasie dwa niegroźne strzały z dystansu, oraz chwilowo zepchnęli Stal do defensywy. Tego dnia groźne w ich wykonaniu były stałe fragmenty gry, o czym Wojciechowski przekonał się w 70 min. Z narożnika pola karnego zawodnik z Iwanisk próbował dośrodkować w pole karne, jednak piłka uderzona została w światło bramki , odbiła się tuż przed Wojciechowskim i wpadła do siatki. Radość przyjezdnych nie trwała jednak długo. Stal od straty drugiej bramki osiągnęła przewagę. Po bardzo dobrym dośrodkowaniu Michała Zemsty z rzutu rożnego minimalnie nad bramką uderzył Wąsik. Chwilę później po przerwaniu ataku GKS-u Sebastian Kończak zagrał świetna prostopadłą piłkę do Kowalskiego, który na szybkości minął jednego obrońcę i mocnym strzałem przy słupku ku radości kibiców zdobył gola. Drużyna z Kunowa na tym nie poprzestała, nie chcąc dopuścić do straty punktów. Stal grała konsekwentnie, czego dowodem była kolejna bramka. Po indywidualnej akcji wynik meczu na 4 – 2 ustalił Kowalski. Po meczu kibice podziękowali swoim zawodnikom za włożony wysiłek i ambitną grę. Dawno już w Kunowie Stal nie zgotowała takich emocji, na szczęście zakończonych radością całej drużyny.
W imieniu piłkarzy dziękuję za doping, szczególnie w momentach gdy traciliśmy bramki.
-------------------------------------------------------
30 kwietnia 2006 r.
Piast Osiek – Stal Kunów 2 – 1 (0-0)
0:1 Kamil Haraźny 48’
1:1 - 65’
2:1 - 89’
Stal: Adrian Wojciechowski – Piotr Siudak, Robert Haraźny, Sławomir Gądek, Daniel Wąsik – Michał Zemsta ( 65’Bartosz Wąsik), Stanisław Łapa, Kamil Haraźny, Piotr Styczeń ( 46’Dominik Kwiatek) – Krzysztof Rosiak ( 82’Damian Stachuczy), Damian Kowalski
Po pierwszej połowie nic nie wskazywało na to, że Stal przegra to spotkanie. Od pierwszych minut gra toczyła się na połowie rywali, którzy ograniczyli się do wybijania naszych piłkarzy z rytmu. Dobrze przygotowana murawa pozwalała na grę w środku pola, gdzie Stal miała przewagę. Około 10 minuty do prostopadłej piłki wybiegał Kowalski i próbował pokonać bramkarza gospodarzy, jednak zabrakło dokładnego wykończenia akcji. Niedługi czas po tym ponownie Kowalski szarżował w polu karnym, a jeden z obrońców chcąc wybić piłkę trafił go w nogi i sędzia słusznie podyktował rzut karny. Na 11 metrze piłkę ustawił Rosiak i... strzelił obok słupka. Jedyne zagrożenie pod bramką Stali w pierwszej połowie gospodarze stworzyli oddając dwa strzały z dystansu w środek bramki, przy obronie których Wojciechowski nie miał żadnych problemów. Stal natomiast po niewykorzystanym rzucie karnym jeszcze bardziej przycisnęła jednak brakowało bądź ostatniego podania otwierającego drogę do bramki, bądź dobrego uderzenia. Najdogodniejszą okazją był rzut wolny wykonywany przez Rosiaka, jednak bardzo dobrze spisał się bramkarz gospodarzy wybijając futbolówkę na rzut rożny. Również tych stałych fragmentów nie udało się wykorzystać, choć parokrotnie nasza drużyna wykonywała kornery. Mimo dobrej gry, do przerwy wynik pozostał bezbramkowy. Druga połowa zaczęła się znakomicie dla Kunowian. W 46 minucie w polu karnym bardzo dobrze zachował się Kamil Haraźny, który strzałem w długi róg pokonał bramkarza. Wszystko wskazywało na to że kolejne bramki są tylko kwestią czasu... Jednak od tego momentu na boisku zmienił się obraz gry. Drużyna Stali poczuła się zbyt pewnie i przestała prowadzić grę w środku pola oddając inicjatywę gospodarzom. Gra toczyła się głównie w środkowej strefie, jednak momentami Piast osiągał przewagę próbując strzelić wyrównującego gola. Pomimo, że dobrych sytuacji strzeleckich Piast nie stwarzał, to i tak wprowadziło to wiele nerwowości w poczynania Stali. Gospodarze wykorzystali to w 65 min. kiedy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego źle pilnowany zawodnik Osieka dołożył nogę do piłki i było 1-1. Wtedy to piłkarze Stali jakby się trochę przebudzili, i próbowali wrócić do stylu gry z pierwszej części. W 84 min. niemal stuprocentową sytuację miał Kowalski który w sytuacji sam na sam z bramkarzem nie potrafił umieścić piłki w siatce. A że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, tego dnia piłkarze Stali przekonali się na własnej skórze. W 89 minucie Stal próbując strzelić zwycięskiego gola natknęła się na zabójczą kontrę. Pod polem karnym rywali piłkę stracił Sławomir Gądek, pomocnik Piasta zagrał prostopadłą piłkę między dwóch obrońców Stali, i napastnik wyszedł sam na sam z Wojciechowskim, którego minął zwodem i posłał piłkę do pustej bramki. Było już zbyt późno na odrabianie strat, i mecz skończył się wynikiem 2-1. Z przebiegu gry Stal nie zasłużyła na porażkę, gdyż była drużyną lepszą, jednak piłkarze sami sobie zgotowali zimny prysznic, a 3 punkty zostały w Osieku, czego piłkarzom Piasta gratulujemy.
Źródło - własne
------------------------------------------------
22 kwietnia 2006 r.
Stal Kunów – Klimontowianka Klimontów 3 – 0 ? (walkower)
Goście nie dojechali na mecz. Rozstrzygnięcie tego spotkania nie jest jeszcze potwierdzone przez ŚZPN. W przypadku zgłoszenia przez klub z Klimontowa powodu nieobecności mecz zostanie rozegrany w innym terminie, o ile ŚZPN nie zdecyduje inaczej.
Mecz odbył się w późniejszym terminie.
-------------------------------------------------
9 kwietnia 2006 r.
Sokół Jachimowice – Stal Kunów 1:2 (1-2)
1:0 – 20’
1:1 Artur Kołbuc 25’
1:2 Daniel Wąsik 36’
Stal : Wojciechowski – R. Haraźny, Piłat, Siudak, D. Wąsik – Zemsta (46’ Kowalski), K. Haraźny, Kończak (75’ Gądek), Rosiak (46’ Łapa), Bąk, Kołbuc
Po zaciętym spotkaniu na ciężkim terenie w Jachimowicach Stal pokonała miejscowego Sokoła. Oba zespoły po pierwszej rundzie znajdowały się blisko siebie w tabeli , dlatego każdemu zależało na 3 pkt. Mecz zaczął się pechowo dla naszej drużyny. W 20 min. jeden z zawodników miejscowych rzutem z autu wrzucił piłkę w pole karne, gdzie niepewnie na przedpole wybił ją bramkarz Stali, Adrian Wojciechowski. Piłka spadła pod nogi zawodnika Sokoła a ten pewnym strzałem umieścił ją w bramce. Po utracie gola Stal przejęła inicjatywę i opanowała środek pola. Pieć minut później był już remis za sprawą trafienia Artura Kołbuca. W 32 min. Stal mogła prowadzić, gdyż po faulu na Kołbucu sędzia podyktował rzut karny. Do wykonania jedenastki podszedł Krzysztof Rosiak, jednak strzelił obok słupka ku radości miejscowych kibiców. Nie minęły jednak trzy minuty, a Kunowianie zdobyli gola. Na listę strzelców wpisał się Daniel Wąsik, który wykorzystał dokładne podanie Rosiaka z rzutu rożnego, i strzałem z pierwszej piłki nie dał szans bramkarzowi. P zmianie stron gospodarze ruszyli do odrabiania strat. Mecz się bardzo zaostrzył i był ciężki do prowadzenia dla sędziego głównego. Atmosferę wokół meczu psuli kibice stojący blisko boiska, którzy prowokowali swoich piłkarzy do ostrej gry. W końcówce meczu Sokół mógł zdobyć wyrównanie, ale piłka po strzale z ostrego kata trafiła w słupek. Tuż przed gwizdkiem końcowym Stal mogła podwyższyć, lecz Kołbuc zamiast strzelać do praktycznie pustej bramki próbował podawać do Bąka, lecz ten nie zdołał dojść do piłki i wynik nie uległ już zmianie. Cel założony przed wyjazdem do Jachimowic został osiągnięty, z czego należy się cieszyć.
Źródło – „Wiadomości Świętokrzyskie”
-------------------------------------------------------
5 listopada 2005 r.
Stal Kunów - KSZO II Ostrowiec Św. 0:3 (0:1)
0:1 Dariusz Preis 27
0:2 Piotr Rosiński 58
0:3 Adam Warszawski 70
Stal: Adamczyk - R. Haraźny, Piłat, Siudak, D. Wąsik, Pastuszka, K. Haraźny (64 Zemsta), Kończak, Gądek (83 Stachuczy), Bąk (83 B. Wąsik), Rosiak (46 Kowalski).
KSZO: Kwapisz - Wróbel, Dryka, Woropajew, Chorab (82 Mazur), Warszawski (72 Krusiński), Mikołajek, Łatkowski, Preis (62 Sado), Wojtal, Rosiński (60 Ćwik).
Żółte kartki: Piłat, Siudak - Mikołajek.
Czerwona kartka: Piłat (70 - za drugą żółtą).
Sędziowali: Rzeszutek oraz Pisarek i Pastuszka - KS Starachowice.
Widzów: ok. 300.
Tradycyjnie już piłkarze rezerw drugoligowego KSZO rozstrzygnęli swoje wyjazdowe spotkanie w stosunku 3:0 (inaczej było tylko w Zbigniewicach, gdzie niespodziewanie ulegli Zrywowi 0:1). Od pierwszych minut spotkania w Kunowie zarysowała się przewaga przyjezdnych. Już w 9. minucie groźny strzał głową na bramkę Stali oddał Piotr Rosiński, ale na posterunku był Damian Adamczyk. Dobra gra KSZO została ukoronowana w 27 minucie bramką. Indywidualną akcją popisał się Dariusz Preis zakładając bramkarzowi gospodarzy popularną "siatkę". Na obronę Adamczyka należy dodać, że pomocnika KSZO zasłaniał stoper Stali Marek Piłat, co spowodowało, że golkiper gospodarzy zobaczył uderzoną przez Preisa futbolówkę w ostatniej chwili i nie zdołał zażegnać niebezpieczeństwa. W końcówce pierwszej połowy gospodarze osiągnęli przewagę, czego efektem były dwa stałe fragmenty gry. Dwukrotnie groźnie z rzutu wolnego uderzał Krzysztof Rosiak. Za pierwszym razem Rafał Kwapisz przeniósł uderzenie nad poprzeczką, a za drugim popisał się równie dobrą interwencją, wybijając zmierzającą tuż obok słupka bramki piłkę.
W drugiej połowie gra jeszcze bardziej się wyrównała. Drużyna Stali mocno umotywowana w przerwie przez trenera Jarosława Jałochę zaatakowała śmielej, dzięki czemu spotkanie zyskało na atrakcyjności. W 57 minucie to KSZO powinno zdobyć kolejną bramkę, jednak Preis zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i w końcu został zablokowany przez jednego z obrońców. Minutę później było już 2:0. Mikołajek dograł z narożnika boiska do Rosińskiego, a ten strzałem z 10 metrów pokonał Adamczyka. W 65 minucie mogła paść kontaktowa bramka dla Stali. Niepewnie w polu karnym KSZO interweniował Kwapisz, piłka spadła wprost pod nogi Grzegorza Bąka, jednak ostrowieckiego bramkarza świetnie wyręczył Marcin Wróbel, wybijając zmierzającą do opuszczonej bramki piłkę. W 70 minucie kapitan miejscowych osłabił swoją drużynę, "zarabiając" drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę za ostry faul na Pawle Sado. Do ustawionej w odległości ok. 30 metrów piłki podszedł Adam Warszawski i huknął tuż obok słupka, ustalając wynik spotkania na 3:0 dla przyjezdnych.
Rozczarowania poziomem spotkania nie krył szkoleniowiec Stali Jarosław Jałocha, który - jak nam zdradził po ostatnim gwizdku sędziego - trochę więcej spodziewał się po grze mających za sobą występu na co najmniej drugoligowych boiskach piłkarzach KSZO. - Miernota - skwitował krótko Jałocha.
źródło – oficjalny serwis grupy e-KSZO www.kszo.info
|
|

1. | Koprzywianka | 2 | 6 |
|
2. | Stal Kunów | 2 | 6 |
|
3. | SKFiS Łagów | 2 | 4
| |
4. | GKS Iwaniska | 1 | 3 |
|
5. | GKS Arka | 2 | 3 |
|
6. | Polvat | 2 | 3 |
|
7. | Cukrownik | 2 | 1 |
|
8. | Hutnik Sandomierz | 2 | 1 |
|
9. | Huragan | 2 |
1 |
|
10. | Kamienna Brody | 1 |
0 |
|
11. | Ester |
2 | 0 |
|
|
| |
3 kolejka | |
| Stal | - |
| Hutnik | - |
| Koprzywianka | - |
| Cukrownik | - |
| Łagów | - |
| Ester | - |
| Polvat | - |
| Kamienna | - |
| Arka | - |
| Iwaniska | - |
| Huragan | |
| pauzuje | |
|
| 2 - Mochola |
| 1 - K. Haraźny |
| 1 - J. Kaczor |
| 1 - Kosowski |
| 1 - Górski |
| |
| |
| |
| |
| |
| |
|